05.09.2025
Spedytorzy wieszczą zły koniec dla przewoźników, którzy ulegają emocjom i kupują samochody. Gospodarka kręci się nadal na zwolnionych obrotach.
Od kilku miesięcy przewoźnicy odczuwają poprawę na rynku, a sierpień oceniają jako bardzo dobry. – W branży jestem już trzynaście lat i naprawdę nie pamiętam tak owocnych wakacji obrotowo, wolumenowo i marżowo. Zwykle lato oznacza przestoje: kierowcy na urlopach, fabryki wstrzymują produkcję, a frachty szukają swojego miejsca. Tym razem jednak koła kręciły się w rytm przepięknych zleceń spotowych – ocenia Tomasz Białek z Transport Towarowy Krzysztof Cichoń.
Wyraźnie wzrosły ceny usług transportowych. – Ludzie są zaskoczeni niektórymi wycenami oraz problemami z dostępnością aut w krajówce – dodaje Logistyk Bazyli Kubacki z firmy EJS.
Nadawcy przyznają, że zmalała podaż samochodów ciężarowych i wzrosły stawki. – Z perspektywy załadowcy śmiało stwierdzam, że ostatnie 3 tygodnie sierpnia były ciężkie i wymagały dużo zachodu, aby załadować towar w dogodnych dla nas stawkach. Wzrost stawek jest widoczny gołym okiem – ocenia Szymon Gandziarski ze spedycji centrumpali.pl.
Podobne braki samochodów odczuwalne są także w Niemczech, najważniejszym rynku dla polskiej branży przewozów międzynarodowych.
Dalsza część materiału na stronie www.logistyka.rp.pl