Szansa dla transportu drogowego. Europie brakuje paliwa lotniczego

20.05.2026

Rynek ropy pozostaje skrajnie wrażliwy na każdy sygnał dotyczący bezpieczeństwa transportu przez Cieśninę Ormuz i możliwej deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Według Saudi Aramco przez cieśninę przepływa obecnie jedynie od 2 do 5 statków dziennie wobec około 70 w normalnych warunkach, co pokazuje, że fizyczny problem podaży nadal nie został rozwiązany. Komentarz Marcina Wawrzkiewicza, Country Manager Malcom Finance w Polsce.

Jednocześnie napięcia wokół dostępności paliwa lotniczego zaczynają wpływać na cały europejski rynek transportowy i mogą zwiększyć znaczenie transportu drogowego w obsłudze cargo. Dla branży TSL oznacza to jednocześnie potencjalny wzrost popytu na przewozy oraz rosnącą presję kosztową związaną z dieslem i niestabilnością rynku paliw. Ceny paliw w Polsce ponownie zmieniły się w ubiegłym tygodniu jedynie nieznacznie. Benzyna Pb95 zdrożała o 8 groszy na litrze, podczas gdy diesel potaniał o 4 grosze na litrze. Ropa Brent weszła w tydzień rozpoczynający się 4 maja od gwałtownego wzrostu.

Transport przez Ormuz niewielki

Cena nie zmienia się obecnie w zależności od liczby baryłek, które faktycznie trafiają na rynek, lecz od tego, jakie prawdopodobieństwo inwestorzy przypisują dalszej deeskalacji albo ponownej eskalacji konfliktu. Fizyczny problem pozostaje nierozwiązany. Według Saudi Aramco przez Cieśninę przepływa obecnie jedynie od 2 do 5 statków dziennie, wobec około 70 w normalnych warunkach. Pojawiają się wprawdzie pierwsze sygnały częściowego przywracania ruchu tankowców, ale nadal jest on bardzo ograniczony i daleki od normalizacji.

Dla firm transportowych ważniejszy od samej ceny Brent staje się dziś diesel. Końcowa cena paliwa nie zależy wyłącznie od ceny surowca. Składają się na nią również dostępność odpowiednich gatunków ropy dla rafinerii, marże rafineryjne, koszty ubezpieczenia transportu morskiego, poziom zapasów gotowych produktów oraz logistyka całego łańcucha dostaw. Dane z USA za tydzień kończący się 1 maja pokazały wcześniej spadek zapasów destylatów o 1,3 mln baryłek.

Mniej paliwa lotniczego

Dodatkowym ryzykiem dla europejskiego rynku paliw stają się narastające napięcia wokół dostępności paliwa lotniczego. Paliwo lotnicze i diesel powstają z podobnych frakcji ropy, dlatego problemy z jednym paliwem bardzo szybko zwiększają presję również na drugie. To oznacza, że rynek diesla może pozostawać napięty nawet przy chwilowym spadku cen ropy Brent.

Jednocześnie ograniczenia dostępności paliwa lotniczego mogą zacząć wpływać na cały europejski rynek transportowy. W sytuacji rosnących kosztów i ryzyka niedoborów część przewozów cargo, szczególnie w segmencie przesyłek ekspresowych, e-commerce, elektroniki czy farmacji, może zostać przesunięta z lotnictwa do transportu drogowego i intermodalnego. Dla branży TSL oznaczałoby to potencjalny wzrost popytu na przewozy, ale również większą presję operacyjną na dostępność kierowców, flotę i moce logistyczne.

Rynek nadal niestabilny

Perspektywy pozostają wyjątkowo szerokie. Dla firm transportowych praktyczny wniosek jest prosty: kontrakty powinny być konstruowane w taki sposób, aby tygodniowe zmiany cen diesla o kilka procent nie zaburzały całej kalkulacji biznesowej. Klauzule paliwowe oraz krótsze okresy wyceny nie są dziś przesadną ostrożnością. Stają się warunkiem utrzymania rentowności zleceń w sytuacji, gdy rynek zmienia się szybciej niż wystawiana faktura. Dla firm transportowych oznacza to środowisko, w którym samo monitorowanie bieżącej ceny diesla już nie wystarcza. Kontrakty muszą być budowane tak, aby przedsiębiorstwo nie przejmowało na siebie całego ryzyka geopolitycznego.

źródło: www.truckbiznes.pl