03.11.2026
Choć prace na terminalu T5 wciąż trwają, dziś ta nowa część Baltic Hubu została oficjalnie otwarta. Obiekt jest przeznaczony na terminal instalacyjny na potrzeby PGE, będzie to więc zatem zupełnie nowa część działalności Baltic Hubu. Skąd się wzięła ta inwestycja i jak przebiegała?
W piątek 30 października na nowej części Baltic Hubu, tzw. terminalu T5, odbyła się uroczystość jej oficjalnego otwarcia. Przyświecało jej hasło „Więcej Polski. Więcej mocy” – T5 to wszak nowa część kraju, powstała przez zalądowienie morza, co było wielokrotnie podkreślane podczas otwarcia, a budowana była z myślą o wsparciu morskiej energetyki wiatrowej.
O wadze inwestycji świadczyć może lista obecności na ceremonii. W pierwszych rzędach zasiedli m.in. reprezentaci władz centralnych, na czele z premierem Donaldem Tuskiem. Towarzyszyli mu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, a także wiceministrowie aktywów państwowych – Eliza Zeidler, funduszy i polityki regionalnej – Jacek Karnowski oraz infrastruktury – Arkadiusz Marchewka. Nie mogło zabraknąć także władz lokalnych, ale przede wszystkim osób reprezentujących firmy i instytucje bezpośrednio zaangażowane w instytucję – Baltic Hub i jego właścicieli z Polskim Funduszem Rozwoju na czele, spółki Istrana – głównego inwestora, wykonawców i podwykonawców w postaci m.in. NDI, Transprojektu Gdańskiego, Wuprohydu, Soiltechu, a także administrującego cały teren Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.
Terminal T5 jest poniekąd specyficzną inwestycją. To nowa część Baltic Hubu, czyli terminala kontenerowego, ale sam T5 – jak już wielokrotnie informowaliśmy – będzie miał inne zadania, przynajmniej w kilku pierwszych dekadach funkcjonowania. Obiekt ten został zaprojektowany jako baza instalacyjna dla morskiej energetyki wiatrowej. To właśnie potrzeby operacji instalacyjnych leżały u podstaw określania niezbędnych dla terminala parametrów. Bardziej złożona niż zazwyczaj była także konstrukcja organizacyjna i właścicielska. T5 powstaje jako część Baltic Hub Container Terminalu, działającego na obszarze portowym, administrowanym przez Zarząd Morskiego Portu Gdańsk. Jednakże głównym inwestorem spółka Istrana, w której większość udziałów posiada Polski Fundusz Rozwoju (współwłaściciel Baltic Hubu), a pozostałe sam Baltic Hub. I to właśnie Mikołaj Raczyński, prezes zarządu PFR, przyjął na siebie rolę gospodarza podczas uroczystości otwarcia T5, wychodząc na scenę jako pierwszy i zapraszając na nią premiera Tuska.
W fazę projektowania i budowy zaangażowana była jednak także PGE Baltica – deweloper morskich farm wiatrowych, jedna ze spółek Polskiej Grupy Energetycznej, a więc spółki skarbu państwa. To właśnie PGE Baltica wraz z duńskim potentatem offshore Ørsted jest pierwszym dzierżawcą terminala. Ich wymagania w związku z pracami instalacyjnym na morzu T5 ma spełniać.
Przemawiając podczas otwarcia premier Donald Tusk jako pierwszy tego dnia – i nie ostatni – podkreślił, że T5 to nowa część Polski.
– Terminal powstał w miejscu, gdzie była niedawno woda. Polska jest większa o 21 hektarów. Mamy więcej Polski, więcej Gdańska, więcej województwa – mówił premier.
Rzeczywiście, podobnie jak inne części Baltic Hubu, T5 powstał przez zalądowienie, czyli usypanie stałego lądu na obszarze uprzednio zajmowanym przez morze. Jego powierzchnia to około 21 hektarów. Do ich usypania potrzeba było łącznie 3,5 miliona metrów sześciennych piasku odpowiedniego rodzaju. To właśnie piasek i jego dostawy były największym wyzwaniem, jak przyznawał Mikołaj Raczyński. Trzeba było je zorganizować w ekspresowym wręcz tempie, bo i harmonogram prac – którego udało się dotrzymać – był bardzo napięty. Całość robót budowlanych zajęła dwa lata. Plac budowy przekazany został wykonawcy 13 listopada 2024 roku.
– Tempo na budowie wynikało z całego procesu uzyskiwania wszystkich decyzji i pozwoleń, które były niezbędne do rozpoczęcia budowy – mówi Lech Paszkowski, prezes spółki Istrana, głównego inwestora T5. W rozmowie z Gospodarką Morską przypomniał, że jeszcze w latach 2021-2022 nie wiadomo było dokładnie, w którym porcie ten terminal się znajdzie. Początkowo mowa była o Gdyni. – Decyzja o tym, że ma on być w Gdańsku, zapadła w 2022 roku. Dlaczego? Tylko dlatego, że Baltic Hub posiadał aktywną decyzję środowiskową, która obejmowała swoim obszarem teren, na którym obecnie stoimy. To pozwoliło nam znacznie skrócić proces uzyskiwania decyzji i pozwoleń, szybciej wejść w fazę decydujących decyzji o pozwoleniach na budowę i doprowadzić do tego, że starczyło nam jeszcze czasu na samą realizację inwestycji – opowiada Paszkowski.
A czas był kluczowy – z jednej strony dlatego, że inwestycja sprzężona była z kalendarzem prac nad morską farmą wiatrową Baltica 2 PGE i Ørsted, z drugiej zaś dlatego, że część środków na jej realizację pochodziła z Krajowego Planu Odbudowy, konieczne zatem było rozliczenie jej w terminie. Całość pochłonęła 1,2 miliarda złotych. Umowa na dotację z KPO została podpisana 3 października 2024 roku, na jej mocy zabezpieczono ok. 900 milionów złotych. Choć obecnie dotacja ta nie została jeszcze całkowicie rozliczona, to już wiadomo, że finalnie nie osiągnie ona tego poziomu, a zapewne będzie oscylować w okolicy 700-750 milionów złotych.
Mikołaj Raczyński, prezes PFR, wspominał, że T5 było jedną z pierwszych inwestycji, jakie trafiły na jego biurko po tym, jak objął stanowisko. Mówił też, że jednym z kluczowych elementów w spółce było przygotowanie montażu finansowego, bo poza środkami z KPO swoje własne na ten projekt wyłożył właśnie PFR.
Po zabezpieczeniu finansowania ruszyły przetargi i rozpoczęły się żmudne place planistyczne, organizacyjne i dokumentacyjne. Konkurs na budowę terminala wygrała firma NDI. Wkrótce potem generalny wykonawca podpisał umowę ze spółką Transprojekt Gdański, która dostała zadanie opracowania dokumentacji projektowej i uzyskania wymaganych decyzji. Sam Transprojekt powierzył część prac związanych z dokumentacją projektową w branżach hydrotechnicznej, konstrukcyjno-budowlanej, geotechnicznej, elektroenergetycznej i telekomunikacyjnej konsorcjum spółek Soiltech i Wuprohyd. Firmy te musiały opracować projekt zagospodarowania terenu, architektoniczno-budowlany i techniczny dla uzyskania zamiennego pozwolenia na budowę, bo pierwotne dotyczyło terminala kontenerowego, a także projekty szczegółowe uwzględniające konkretne rozwiązania konstrukcyjne w poszczególnych branżach oraz specyfikację techniczną wykonania i odbioru robót. Zespół Soiltech-Wuprohyd przygotował projekty hydrotechniczne obu nabrzeży, nabrzeża przy rampie ro-ro i wschodniej obudowy terminala, jak również projekt wzmocnienia gruntów pod placami terminala. Ponadto na etapie prac refulacyjnych prowadzonych na podstawie pierwotnego pozwolenia na budowę dla terminala kontenerowego funkcję głównego projektanta pełnił przedstawiciel NDI odpowiedzialny za wykonanie prac czerpalnych. Po opracowaniu wszystkich zamiennych projektów budowlanych, w celu wsparcia zespołu projektowego przy uzyskaniu wymaganych uzgodnień i pozwoleń, rolę tę powierzono Piotrowi Pawłowskiemu z firmy Wuprohyd.
– Terminal został wybudowany w błyskawicznym tempie – mówi Krystian Curzytek, starszy ekspert ds. realizacji inwestycji portowych w PGE Baltica. Opisuje, że roboty obejmowały m.in. skomplikowane roboty kafarowe na morzu, które wykonywane były przy pomocy specjalistycznych jack-upów, czyli pływających platform. – To są troszeczkę mniejsze jack-upy niż te, które stosujemy przy montażu turbin na morskich farmach wiatrowych, ale przy budowie portów tego typu sprzęty są też stosowane. Istotne było, żeby to wszystko rozplanować, uporać się z warunkami zimowymi, dostarczyć piasek na czas, a później rozpocząć kolejne etapy budowy, czyli roboty żelbetowe, palowe, instalację kilku tysięcy pali CFA (Continous Flight Auger – pale wiercone – przyp. red.), dzięki którym ten terminal ma nośność, jakiej potrzebujemy dla projektów offshore.
T5 jest bez wątpienia najnowocześniejszym terminalem instalacyjnym na Bałtyku, a możliwe, że i w całej Europie. Operacje offshore wymagają, jak wspomniał Krystian Curzytek, bardzo wysokiej nośności nabrzeży – na nich przeładowywane i składowane będą bardzo ciężkie elementy morskich farm wiatrowych, jak choćby potężne monopale. W nowym gdańskim terminalu nośność nabrzeża w strefie pre-assembly, czyli w miejscu, gdzie odbywać się będzie wstępny montaż komponentów, wynosi 40 ton na metr kwadratowy. Jednym z ciekawych rozwiązań jest rampa ro-ro wraz z pomostem komunikacyjnym o długości 176 metrów, wystającym prosto w morze.
– Za jej pomocą dowożone będą komponenty, jak gondole, które rozładowywane będą za pomocą specjalnych transporterów SPMT. Takiego czegoś nie widzimy na terminalach kontenerowych – zaznacza Curzytek.
T5 posiada głębokowodne nabrzeża o łącznej długości 800 metrów, stanowisko ro-ro ma zaś długość 130 metrów – 103 metry mierzy sama rampa, dodatkowe 30 metrów jest przy podejściu do niej. Co ważne, choć niewidoczne, umocnione zostało też dno przy nabrzeżach – i to znacznie.
– Przed nabrzeżem załadunkowym będą stały statki typu jack-up. Będą one stawały na takich specjalnych szczudłach, podnosiły się na nich do góry. Muszą posiadać podłoże odpowiedniej nośności. Aby się nie zapadło, musi mieć nośność 100 ton na metr kwadratowy. Wszystko to zostało wykonane, wymieniony został grunt, zbadane zostały wszystkie jego parametry w taki sposób, żeby te statki mogły tutaj bezpiecznie stanąć i pracować – mówi Krystian Curzytek.
Wszystkie te cechy T5 sprawiają, że przy terminalu może cumować jednocześnie nawet pięć statków zaangażowanych w budowę morskiej farmy wiatrowej.
– To jest ewenement w porównaniu z innymi portami – akcentuje Curzytek. Dodaje, że w ani w Świnoujściu, ani w duńskim Roenne, ani niemieckim Mukran, które obecnie obsługują operacje offshore, takich długości nabrzeży nie ma.
T5 ma adresować potrzeby budowy farm na morzu nie tylko dzisiaj, ale także w perspektywie kolejnych dekad. To jednak wymagało projektowania i budowy z zapasem – same turbiny w ostatnich latach mocno urosły i choć obecnie wyścig na największą i najmocniejszą turbinę stracił na dynamice, to nie można zakładać, że nie odżyje. Nie wiadomo zatem, jakie gabaryty przyjmą te urządzenia w przyszłości.
– Nie wiemy, jak pewnego rodzaju rzeczy będą transportowane, jaki typoszereg tych rzeczy będzie produkowany za kilka lat – zaznacza Łukasz Jagalski, zastępca kierownika budowy w NDI, który, jak sam mówi, wraz z ponad 50-osobowym zespołem zostawił na T5 krew, pot, łzy oraz „kawałki duszy wbudowane wraz z piaskiem”. – Wózek, który transportuje gondolę, czyli maszynownię wiatraka, waży 800 ton. Żeby przenieść to obciążenie na nawierzchnię trzeba było mieć pewnego rodzaju wiedzę i zrobić research związany z tym, jak to dokładnie działa, jak ten transfer obciążenia przechodzi dalej – tłumaczy.
Terminal nie zacznie funkcjonowania od razu. Jak mówi Łukasz Jagalski, wykonawca schodzi już z placu budowy, ale pozostały ostatnie badania i zagęszczenia gruntu. Żadne nowe obiekty na T5 już nie powstaną, ale docelowo terminal trochę się jeszcze zmieni. Teraz jednak będzie to już rola inwestora oraz użytkowników.
– Przed nami cały proces przekazania tego terminala do eksploatacji – mówi Lech Paszkowski, prezes Istrany. – Już od poniedziałku zaczynamy odbiory z naszym użytkownikiem, spółką Elektrownia Wiatrowa Baltica 2. Następne tygodnie to będzie żmudna analiza dokumentów, wizyty na budowie, podpisywanie protokołów. A już prawdopodobnie na początku grudnia pojawią się tutaj elementy wyposażenia terminala, bo pamiętajmy, że my budujemy platformę, ale ona sama w sobie jest jeszcze wystarczająca do tego, aby te elementy offshore wind mogły tu przyjechać. Terminal trzeba jeszcze odpowiednio wyposażyć w dźwigi, biura, magazyny.
Krystian Curzytek z PGE Baltica dodaje, że kolejnym etapem po odbiorach będzie przekazanie terminala firmie Siemens Gamesa, która jest odpowiedzialna za dostawę turbin na projekt morskiej farmy wiatrowej Baltica 2. To ta firma będzie odpowiadała za mobilizację terminala i utworzenie odpowiedniej infrastruktury dla swoich potrzeb.
Pierwszy statek z komponentami dla morskiej energetyki wiatrowej planowany jest na początek stycznia. Będą to jednak najpierw dostawy elementów. Najbardziej spektakularne operacje, których bohaterami będą statki instalacyjne, planowane są obecnie na kwiecień 2027.
Kalendarz operacji dla T5 na najbliższe lata jest już wypełniony. Podczas ceremonii otwarcia symbolicznie podpisane zostały akty przekazania infrastruktury PGE Baltice i Ørstedowi oraz porozumienie z PGE Baltica w sprawie dzierżawy terminala na rzecz realizacji kolejnych projektów offshore wind tego dewelopera. Jak mówił ze sceny Bartosz Fedurek, prezes spółki PGE Baltica, w pierwszej kolejności zaplanowane są rzecz jasna prace nad projektem Baltica 2, ale w 2028 roku T5 będzie poddzierżawiony innemu deweloperowi – Ocean Winds, który będzie z terminala korzystał na potrzeby swojej farmy BC-Wind. Potem w kolejce są kolejne realizacje dla PGE: projekty Baltica 9+ oraz Baltica 3.
– To dla nas znakomita informacja. Dzisiaj przez wszystkie przypadki odmieniany był local content. Już wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, że local content może się wydarzyć tylko wtedy, kiedy mamy ciągłość zamówień. To samo dotyczy terminala instalacyjnego – mówi Lech Paszkowski. – Jeżeli na tym terminalu nie będzie ruchu, nie będzie offshore'u, to bardzo szybko zainteresują się nim inne podmioty, które są zainteresowane również prowadzeniem przeładunków, ale może niekoniecznie w offshore. Decyzja o tym, żeby Baltica 3 i Baltica 9+ były realizowane właśnie z tego terminala pozwala nam spokojniej patrzeć w przyszłość na lata po projekcie Baltica 2, z perspektywą roku 2032, być może 2034 – zaznacza Paszkowski.
Dzięki nowemu terminalowi T5 kolejne funkcje pojawiają się w Baltic Hub, który dotychczas był wyłącznie dedykowany przeładunkom kontenerów (ze sporadycznymi ładunkami typu project cargo), ale również w samym Porcie Gdańsk.
– To jest o tyle ważne dla Portu Gdańsk, że od dzisiaj stajemy się rzeczywiście portem instalacyjnym – cieszy się Dorota Pyć, prezeska Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.
Dotychczas Port Gdańsk był zaangażowany w rozwój morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku w znacznie mniejszym stopniu. Stąd często operowały jednostki realizujące na obszarze farm prace badawcze czy przygotowawcze. Jednakże statki instalacyjne i transportowce dostarczające komponenty farm pływały z innych miejsc. Tego typu jednostki można zobaczyć na przykład w sąsiedniej Gdyni, gdzie od dłuższego czasu stacjonuje statek instalacyjny Svanen. Już w przyszłym roku jednak duże statki offshore pojawią się przy T5. Dla Doroty Pyć, prezeski Portu Gdańsk, uruchomienie terminala instalacyjnego jest wręcz symboliczne, bo ona sama jest związana z farmami wiatrowymi naukowo, a jedno podsekretarz stanu brała także udział w procesach z nimi związanych.
– Pierwsze pozwolenia na wznoszenie były wydawane w 2012 i 2013 roku. Jest rok 2026 i bardzo się cieszymy, bo pierwsza morska farma wiatrowa w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej została uruchomiona. W przyszłym roku PGE będzie miała swoją pierwszą morską elektrownię wiatrową. A jest dużo więcej potencjału. Moc, która została obliczona przez specjalistów, jaka może być do osiągnięcia z polskiej, południowej części Bałtyku, to ponad 30 GW – opisuje Dorota Pyć.
Morska energetyka wiatrowa to też dla Portu Gdańsk kolejna cegiełka w budowie energetycznego hubu.
– To tutaj budowany jest terminal gazowy, to tutaj rozbudowywany jest terminal paliwowy. Port Gdańsk staje się prawdziwym hubem energetycznym i filarem naszego bezpieczeństwa – zaznacza wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka.
– Dobrze się rozwijamy. Mamy oczywiście ambitne plany, jeśli chodzi o budowanie hubu energetycznego w Porcie Gdańsk. W tym kierunku będziemy podążać, a otwarcie terminala instalacyjnego to naprawdę bardzo duży krok ku temu, by nasza strategia w zakresie budowy hubu energetycznego była realizowana – uzupełnia Dorota Pyć. Prezeska Portu Gdańsk dodaje też, że kolejnym elementem będą tzw. OPS, czyli Onshore Power Supply – system zasilania statków energią elektryczną z nabrzeża, których implementacja wpłynie na ograniczenie emisji generowanych przez postój jednostek w porcie, ale jednocześnie zwiększy zapotrzebowanie na prąd.
Gdański T5 jest drugim terminalem instalacyjnym morskich farm wiatrowych w Polsce. Pierwszy z nich zbudował w Świnoujściu inny z polskich deweloperów projektów offshore wind w kraju – Orlen. To również stosunkowo nowy obiekt, oficjalnie otwarty w czerwcu zeszłego roku. Dysponuje jednak mniejszą długością nabrzeży o niższej głębokości i mniejszą powierzchnią składową, choć jego funkcjonalność również oceniana jest bardzo wysoko. Wiceminister Arkadiusz Marchewka, odpowiedzialny w resorcie infrastruktury za gospodarkę morską i żeglugę śródlądową, nie martwi się potencjalną wewnętrzną konkurencją obu polskich terminali instalacyjnych.
– Mamy bardzo dużo do zrobienia na całym wybrzeżu. Mamy porty instalacyjne, porty serwisowe. Ważne jest to, abyśmy mieli zdolności, żeby to realizować. Tutaj nie ma żadnego zagrożenia, że ktoś będzie robił więcej, a inny nie będzie miał nic do roboty. Tych działań, które realizuje zarówno Orlen, jak i PGE, jest tak dużo, że jestem przekonany, że będą się one bardzo dobrze uzupełniać, a polskie porty i gospodarka morska będą dzięki temu mogły się rozwijać – mówi Marchewka.
Na polskich wodach Bałtyku powstają w tym momencie cztery farmy wiatrowe. Baltic Power, należąca do Orlenu i Northland Power, jest już w trakcie testów i rozruchów. Baltica 2 PGE Baltiki i Ørsted ma już gotowe wszystkie fundamenty. Na budowie farm Bałtyk 2 i 3, realizowanych przez Polenergię i Equinor, również zamknięty został etap instalacji fundamentów. Na morze nie wyszła jeszcze budowa projektu BC-Wind realizowanego przez Ocean Winds. Deweloper obecnie prowadzi prace na lądzie. Bezpośrednio w kolejce są jeszcze kolejne projekty – Baltic East Orlenu, Baltica 9+ PGE i Bałtyk 1 Polenergii i Equinora otrzymały w grudniu zeszłego roku otrzymały wsparcie w ramach pierwszej w Polsce aukcji na uzyskanie prawa do pokrycia ujemnego salda dla energii elektrycznej. PGE Baltica i Orlen Neptun (spółki odpowiadające za rozwój offshore wind w portfelach PGE i Orlenu) przygotowują już także kolejne projekty do kolejnych planowanych aukcji.
Baltic Power, pierwsza morska farma wiatrowa na polskich wodach, ze względów harmonogramowych musiała korzystać z portu instalacyjnego Roenne na duńskiej wyspie Bornholm. Z zagranicznych ośrodków korzystają także logistycy projektów Bałtyk 2 i 3. Jednakże Baltica 2 będzie pierwszą farmą, która wykorzysta w ramach instalacji turbin port instalacyjny w Polsce – właśnie T5. BC-Wind przy transporcie i instalacji monopali i turbin skorzysta natomiast zarówno z gdańskiego T5, jak i Świnoujście Offshore Terminala. Przyszłe projekty PGE i Orlenu będą realizowane z Gdańska i Świnoujścia.
– Bezlitosnym, chociaż przyjacielskim konkurentem byli dla nas Duńczycy. Dzisiaj postanowiliśmy przejąć inicjatywę i wziąć stery w swoje ręce. Dzięki terminalowi będziemy dużo sprawniej budowali nasz potencjał energetyczny. Nabyte kompetencje być może pozwolą nam konkurować nie tylo na Bałtyku – mówił premier Donald Tusk podczas otwarcia T5.
Jest i local content
– Inwestycje offshore PGE to są inwestycje na lata. Mamy już gotowe kolejne projekty, które będziemy realizować. Jednym z celów PGE jest wzrost udziału local content powyżej 65% – zapowiadał Dariusz Lubera, prezes Polskiej Grupy Energetycznej.
Realizacja prac na morzu przy wykorzystaniu polskich portów to ważny element w budowie udziału krajowych przedsiębiorstw w dużych przedsięwzięciach infrastrukturalnych, co przekłada się na zwiększone przychody dla skarbu państwa i mieszkańców.
– Local content to bezpieczeństwo, odporność, niezależność, kontrola łańcuchów dostaw. To nie jest powrót do protekcjonizmu państwowego, to nie jest powrót do PRL-u, to bycie wystarczająco sprawnym, mądrym i efektywnym w myśleniu o tym, jak polska gospodarka powinna się dalej rozwijać – mówił Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. Wyliczył także, że według analityków PKO BP wzrost local content o 10% może się przełożyć na zwiększenie PKB o 3,6% i dochodów państwa o około 30 miliardów złotych.
– Wszystko tutaj jest super polskie, łącznie z wykonawcą z mojego ukochanego Sopotu. To nie tylko to, że Polacy projektowali, konstruowali, wykonywali roboty na wodzie, powiększając Polskę, ale to przedsięwzięcie pozwoli w dalszych inwestycjach offshorowych angażować więcej firm z Polski – mówił Donald Tusk.
– To jest miara naszych inwestycji, naszego sukcesu, ale co jeszcze może ten terminal pokazać, to dopiero zobaczymy – przekonywał Mikołaj Raczyński, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.
W samym Baltic Hubie zakończenie prac nad T5 nie oznacza braku kolejnych inwestycji. Latem spółka podpisała umowę z Zarządem Morskiego Portu Gdańsk, na mocy której stała się dzierżawcą kolejnych 26 hektarów terenu w bezpośrednim sąsiedztwie obecnego obszaru terminala, wraz z dostępem do głębokiej wody i istniejącego pirsu Rudowego. Możliwe będzie wydłużenie Nabrzeża II Baltic Hubu o około 70 metrów, powiększenie placów składowych, ale podstawowym projektem jest wybudowanie nowej bocznicy kolejowej z siedmioma torami o długości 750 każdy.
Ponadto w dokumentacji środowiskowej z lipca 2025 roku dotyczącej rozbudowy Baltic Hubu utworzonej na potrzeby inwestycji dotyczącej ulepszenia kompleksu bram terminala znalazł się zapis o tym, że „w przyszłości będzie projektowany terminal T4”. On również, podobnie jak T3 i T5 będzie budowany w formule portu zewnętrznego, czyli poprzez zalądowienie części akwenu.
źródło: www.gospodarkamorska.pl