Tachografy w busach od 1 lipca: sześć scenariuszy i realne skutki dla rynku

02.07.2026

W środę 1 lipca br. zmieniają się zasady w międzynarodowym ruchu drogowym dotyczącym busów. Obowiązek stosowania tachografów w pojazdach powyżej 2,5 tony DMC może spowodować trwałą zmianę na rynku przewozowym w UE. Przypominamy artykuł Marcina Bobika o możliwych scenariuszach rozwoju rynku po wprowadzeniu tachografów w ruchu międzynarodowym.

Z rozmów z przewoźnikami, spedytorami i przedstawicielami organizacji branżowych wyłania się jeden wspólny wniosek: mimo rosnącej liczby analiz, nikt tak naprawdę nie jest dziś w stanie rzetelnie oszacować skutków tych zmian. Rynek wchodzi w regulację, której konsekwencje będą w dużej mierze efektem reakcji samych przedsiębiorców, a nie wyłącznie zapisów prawa. Dziś można jedynie próbować przewidywać, w jakim kierunku pójdzie rynek i które z możliwych scenariuszy faktycznie się zrealizują.

Scenariusz 1: Odwrót najmniejszych

Pierwszy scenariusz zakłada wycofywanie się najmniejszych przewoźników, dysponujących flotą do około 10 pojazdów, z transportu międzynarodowego. Dla wielu z nich tachograf oznacza nie tylko koszt, ale de facto koniec dotychczasowego modelu biznesowego. Część firm spróbuje przenieść działalność na rynek krajowy. Jeśli jednak ten ruch będzie masowy, efekt jest łatwy do przewidzenia: nadpodaż i gwałtowna presja na ceny. Stawki znajdą się pod silną presją i mogą zostać zepchnięte do poziomów oderwanych od realnych kosztów. Ostatnie wzrosty cen paliw, związane m.in. z napięciami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie, stały się więc dla części przewoźników dodatkowym impulsem do podjęcia decyzji o wyjściu z rynku.

Scenariusz 2: Szukanie miejsca w segmencie powyżej 3,5 t

Są też przewoźnicy – dotychczasowi busiarze – którzy szukają swoich szans w segmencie pojazdów powyżej 3,5 tony, najczęściej tzw. solówek. Inwestycje w ten kierunek są już faktem.

To próba znalezienia dla siebie miejsca w nowej rzeczywistości rynkowej i założenie, że część pracy wykonywanej dotychczas przez busy przejmą właśnie solówki. Jednocześnie jest to wejście w znacznie bardziej wymagający świat regulacji i kosztów. Nie wszyscy, którzy dziś podejmują tę decyzję, będą w stanie udźwignąć konsekwencje. Część z nich będzie jednak próbowała się wyspecjalizować w segmencie tzw. solówek – przy podobnych kilometrach możliwych do wykonania w ciągu zmiany, solówka oferuje większe możliwości załadunkowe niż bus plandeka.

Scenariusz 3: Zejście poniżej progu

Część rynku szuka innej drogi – zejścia poniżej progu regulacyjnego. Inwestycje w pojazdy do 2,5 t, takie jak Piaggio Porter czy Renault Trafic, mają pozwolić na dalsze funkcjonowanie bez tachografów.

Rynek już reaguje na nadchodzące zmiany. Pojawiają się konfiguracje z fabryczną homologacją na DMC 2490 kg – konstrukcyjnie lekkie, zaprojektowane tak, aby pozostać poniżej progu objęcia reżimem tachografów (2,5 t). Formalnie umożliwia to świadczenie usług poza obowiązkiem stosowania tachografu.

Z perspektywy przewoźnika realizującego długodystansowe przewozy międzynarodowe nie jest to jednak rozwiązanie pozbawione ograniczeń:

→ ograniczona liczba miejsc paletowych i ładowność,
→ ograniczona moc i charakterystyka napędu (np. Piaggio Porter NP6 – silnik benzynowy 1.5, ok. 106 KM), co na wymagających trasach i w terenie górzystym może oznaczać realne ograniczenia operacyjne,
→ ograniczony komfort i przestrzeń dla kierowcy przy trasach wielodniowych.

W praktyce oznacza to, że choć model ten omija reżim tachografów, przenosi ciężar na inne obszary – logistykę, dobór zleceń i dostępność kierowców akceptujących niższy standard pracy.

Dla części firm może to być realny model biznesowy. W praktyce oznacza jednak ograniczenie ładowności oraz wyraźnie słabsze warunki pracy – co sprawia, że nie wszyscy dotychczasowi kierowcy zaakceptują takie rozwiązanie, choć na rynku pojawią się zapewne inni, gotowi pracować w tym standardzie.

Dla części podmiotów może to być trwały, docelowy model działania – szczególnie przy pozyskaniu kierowców akceptujących niższy standard pracy. W praktyce mogą jednak pojawić się istotne wyzwania operacyjne, zwłaszcza w zakresie planowania i organizacji ładunków powrotnych. Pojazd o ograniczonej ładowności i liczbie miejsc paletowych, który zrealizuje transport np. do Portugalii, może mieć trudność ze znalezieniem ładunku powrotnego, a trudno zakładać, że klient pokryje koszt przejazdu w obie strony. To czynnik, który może istotnie ograniczyć skalę tego modelu.

Scenariusz 4: Otwieranie spółek za granicą (DE/FR)

Kolejny scenariusz obnaża niespójność samych przepisów. Tachografy obowiązują w transporcie międzynarodowym (w tym kabotażu), ale nie w czystym transporcie krajowym. To wystarczyło, aby część firm zaczęła reorganizować działalność poprzez otwieranie spółek w krajach takich jak Niemcy (DE) czy Francja (FR). W efekcie te same operacje, które wcześniej miały charakter kabotażu, przyjmują formę przewozów krajowych wykonywanych przez lokalny podmiot – a więc poza obowiązkiem stosowania tachografów. Nie jest to klasyczne obchodzenie prawa, lecz wykorzystanie jego konstrukcji. Jednocześnie podważa to sens regulacji i pokazuje, jak łatwo zmienić „charakter” transportu bez zmiany jego realnego przebiegu.

Scenariusz 5: Adaptacja – nowe zasady operacyjne

Najbardziej wymagający scenariusz to pełna adaptacja. Montaż tachografów i pozostanie na rynku międzynarodowym oznacza całkowite przeprojektowanie operacji. Planowanie transportu przestaje być kwestią doświadczenia i elastyczności, a staje się zadaniem o wysokim stopniu złożoności. Model ekspresowy, który przez lata był fundamentem tego segmentu, nie tyle przestaje mieć rację bytu, co będzie funkcjonował na zupełnie innych zasadach. Niewykluczone, że część większych podmiotów zacznie przechodzić w kierunku organizacji transportu ekspresowego w oparciu o huby przeładunkowe.

To jednak rozwiązanie wymagające skali i zaplecza operacyjnego, na które będą mogły pozwolić sobie przede wszystkim większe firmy. Co istotne, mimo zbliżającego się terminu, rynek nie wykazuje jeszcze zdecydowanych ruchów. Brak kolejek do serwisów zajmujących się montażem tachografów i ich legalizacją może oznaczać odkładanie decyzji przez przewoźników na ostatnią chwilę lub ciche wycofywanie się z rynku. Koszt około 5 500 zł za montaż – przy braku pewności co do dofinansowania – skutecznie studzi entuzjazm.

Scenariusz 6: Konsolidacja rynku i przewaga skali

Całkiem prawdopodobnym kierunkiem jest przyspieszenie konsolidacji rynku. W warunkach rosnących kosztów, większych wymogów regulacyjnych i wyższej złożoności operacyjnej przewagę zyskują podmioty o skali – z zapleczem finansowym, strukturą operacyjną i dostępem do stabilnych zleceń.

W praktyce może to oznaczać przejmowanie mniejszych przewoźników lub ich stopniowe „wchłanianie” poprzez stałą współpracę pod większymi operatorami. Dla części firm będzie to jedyna realna ścieżka pozostania na rynku – kosztem utraty niezależności.

Konsolidacja może też przybrać mniej formalną formę: większe podmioty będą budować sieci podwykonawców, narzucając standardy operacyjne i warunki współpracy, które mniejszym graczom trudno będzie negocjować. W efekcie rynek może się skurczyć liczbowo, a jednocześnie skoncentrować wokół kilku silniejszych operatorów. To z kolei zmieni układ sił nie tylko po stronie przewoźników, ale również w relacjach ze zleceniodawcami i spedytorami – gdzie większe podmioty będą miały większą zdolność kształtowania warunków współpracy.

Zmiana perspektywy kierowców (praktyka vs. założenia)

Zmienia się również podejście kierowców. Początkowy optymizm szybko zderza się z rzeczywistością.

Pojawia się ryzyko mandatów, większa kontrola i konieczność ścisłego podporządkowania się systemowi, który nie zawsze uwzględnia realne warunki pracy. W praktyce oznacza to sytuacje, w których kierowca musi odbywać odpoczynek w warunkach dalekich od komfortowych – choćby w ciągu dnia, przy temperaturach sięgających 45 stopni, jak ma to miejsce np. w Sewilli – a następnie kontynuować jazdę zgodnie z narzuconym rytmem. Obowiązkowe przerwy czy odpoczynki nie zawsze oznaczają więc faktyczny odpoczynek. Do tego dochodzi niepewność zatrudnienia. Jeśli część firm zniknie, rynek pracy dla kierowców z kategorią B również może się wyraźnie skurczyć.

Co dalej? (wnioski dla rynku)

Rynek transportu lekkiego wchodzi w fazę wymuszonej transformacji. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz mieszany: część firm zniknie, część się dostosuje, a część znajdzie alternatywne modele działania. Możliwe jest również, że część rynku zostanie przejęta przez inne segmenty, a bus utraci status domyślnego wyboru w transporcie ekspresowym.

Nie zniknie z dnia na dzień, ale przestanie być pierwszym i oczywistym rozwiązaniem tam, gdzie do tej pory decydował wyłącznie czas. Zostaną ci, którzy przeliczą swój biznes od nowa i świadomie zdecydują, w jakim segmencie chcą dalej funkcjonować. Pozostali – znikną z rynku lub zostaną wchłonięci przez większych operatorów. Jedno jest pewne – skutki tej regulacji będą w dużej mierze inne niż jej założenia.

źródło: www.truckbiznes.pl