27.03.2026
Powyżej: tak ma wyglądać „2,5-tonowy” Ford Transit z ITS System
Przez lata przyzwyczailiśmy się do 5-tonowych busów na podwójnym ogumieniu, zarejestrowanych na 3,5 tony i oferujących co najwyżej kilkaset kilogramów legalnej ładowności. Teraz zapowiada się natomiast na nowe zjawisko, w postaci 3,5-tonowych busów rejestrowanych na 2,5 tony, by uniknąć tachografu.
Jak wiadomo, 1 lipca 2026 roku samochody o DMC między 2,5 a 3,5 tony, jeżdżące w zarobkowym transporcie międzynarodowym, zostaną włączone pod obowiązek posiadania tachografów. Dlatego od kilku miesięcy pojawiają się doniesienia o próbach dostosowania do transportu dalekobieżnego mniejszych oraz znacznie lżejszych aut dostawczych, na czele z naprawdę malutkim, typowo miejskim Piaggio Porter NP6. Na tym jednak temat się nie skończył, gdyż właśnie zaczęło zapowiadać się na drugą, alternatywną drogę unikania tachografów. Ma nią być właśnie zaniżanie DMC w pełnowymiarowych busach.
Wczoraj swoje przygotowania do tego tematu przedstawiła podwrocławska firma ITS System. Przedsiębiorstwo ogłosiło w mediach społecznościowych wprowadzenie do swojej oferty specjalnie przygotowanego Forda Transita, który ma łączyć dachową kabinę sypialną, skróconą zabudowę plandekową na 6 europalet oraz DMC oficjalne obniżone do 2,49 tony. Samochód ten ma być wolny od obowiązku stosowania tachografu, a ponadto jego właściciel nie będzie musiał wyrabiać licencji transportowej. Pozostaje tylko pytanie, ile gotowy samochód będzie ważył i ile pozostanie mu legalnej ładowności?
Pierwsze egzemplarze mają być gotowe za trzy miesiące, tuż przed zmianą przepisów. Wtedy też mamy poznać dokładniejsze parametry tej oferty. Wstępnie jednak podano, że zabudowca chce utrzymać masę własną pojazdu na poziomie około 2000 kilogramów, już przy uwzględnieniu dachowej sypialni w powiększonym rozmiarze XL. To w praktyce oznaczałoby około 500 kilogramów ładowności zupełnie na pusto i około 300 kilogramów po przygotowaniu pojazdu do trasy. Przy takich parametrach przeładowywanie może stać się niestety normą, podobnie jak we wspomnianych na wstępie pojazdach 5-tonowych rejestrowanych na 3,5 tony.
Czy natomiast służby kontrolne zdołają takie zjawisko zwalczyć? To bardzo dobre pytanie, bo wygląda na to, że Komisja Europejska sama zastawiła na siebie pułapkę w przepisach. Otóż, jak wspomniałem, samochód zarejestrowany na 2,5 tony nie musi być objęty licencją na transport międzynarodowy. Coś takiego wymagane jest dopiero od 2,8 tony. Tym samym samochód zarejestrowany na 2,5 tony w wielu krajach – w tym na przykład w Polsce – nie będzie podlegał pod typowo transportowe kary administracyjne i w zakresie reputacji przedsiębiorcy. To z kolei oznacza, że nawet jeśli ktoś będzie notorycznie go przeładowywał, nie da się go wyeliminować z branży na tych samych zasadach, co przewoźnika mającego samochód zarejestrowany na więcej niż 2,8 tony. I tak też dochodzimy do sytuacji, w której w 2022 roku Bruksela podjęła próbę uporządkowania lekkiego transportu, wprowadzając dla niego licencje, a cztery lata później sama swój plan storpedowała, przez ustanowienie progu dla tachografów niżej niż progu dla licencji.
źródło: www.40ton.net