28.04.2026
Polscy przewoźnicy nadal muszą uzbroić się w cierpliwość, jeśli chodzi o płatności za wykonane usługi, Choć sytuacja wyraźnie się poporawiłą względem 2024 roku, średni czas oczekiwania na zapłątę faktury wciąż wynosi około 62 dni. To oznacza, że firmy transportowe przez ponad dwa miesiące finansują działalność z własnych środków.
Polscy przewoźnicy wciąż muszą długo czekać na zapłatę za wykonane usługi transportowe, choć sytuacja jest wyraźnie lepsza niż rok wcześniej. Z badania Indeks Płatności Malcom Finance wynika, że na koniec 2025 roku średni czas oczekiwania na zapłatę faktur w Polsce wynosił 62 dni. Składał się na to średni termin płatności wynoszący 53 dni oraz dodatkowe 9 dni opóźnienia po terminie. Dla porównania, w czwartym kwartale 2024 roku łączny czas oczekiwania na zapłatę wynosił 81 dni. Oznacza to, że w ciągu roku skrócił się o 19 dni. Jeszcze wyraźniejsza poprawa dotyczy samych opóźnień po terminie, które spadły z 21 do 9 dni, a więc o ponad połowę.
- Choć wyniki poprawiły się zarówno kwartalnie, jak i rok do roku, przewoźnicy nadal czekają na zapłatę około 60 dni. Dlatego faktoring pozostaje kluczowym narzędziem – pomaga przetrwać okres oczekiwania na płatność i stabilizuje płynność finansową wskazuje Jaroslav Ton, CEO Malcom Finance.
Indeks płatności w transporcie drogowym jest ważnym wskaźnikiem kondycji całego sektora. Długie oczekiwanie na pieniądze wpływa nie tylko na bieżącą płynność firm przewozowych, ale także na ich zdolność do spłaty leasingów, wypłaty wynagrodzeń kierowcom czy przyjmowania kolejnych zleceń. W branży, w której koszty paliwa, rat leasingowych, serwisu i pracy są ponoszone na bieżąco, opóźnione płatności mogą szybko ograniczać możliwości operacyjne przewoźników.
Analiza Malcom Finance objęła ponad 300 tys. faktur sfinansowanych przez firmę, wystawianych przez przedsiębiorstwa transportowe w 19 krajach Europy. Raport podsumowuje wyniki za czwarty kwartał 2025 roku i porównuje je zarówno z wcześniejszymi okresami, jak i z sytuacją na innych rynkach europejskich. W Polsce w czwartym kwartale 2025 roku średni termin płatności wyniósł 53 dni, a rzeczywista zapłata następowała średnio 9 dni po terminie. Lepiej pod tym względem wypadły Czechy, gdzie przy średnim terminie płatności wynoszącym 55 dni opóźnienie wyniosło zaledwie 2 dni. Na Słowacji średni termin płatności również wyniósł 53 dni, a średnie opóźnienie po terminie sięgnęło 4 dni.
W porównaniu z trzecim kwartałem 2025 roku Czechy utrzymały średni termin płatności na poziomie 55 dni, a opóźnienie skróciło się tam o 1 dzień. Na Słowacji zarówno termin płatności, jak i średnie opóźnienie poprawiły się o 1 dzień. W Polsce średni termin płatności wydłużył się wprawdzie o 1 dzień, ale średnie opóźnienie skróciło się o 3 dni. Poprawa na koniec roku wynikała więc przede wszystkim z lepszej dyscypliny płatniczej po przekroczeniu terminu. W ujęciu sezonowym czwarty kwartał 2025 roku również przyniósł poprawę. Czechy wróciły do najlepszego poziomu w całej analizowanej historii danych od 2021 roku. Słowacja osiągnęła najlepszy wynik od 2022 roku, a Polska zanotowała najlepszy końcowy kwartał roku od 2023 roku, czyli od momentu, gdy Malcom Finance rozpoczął zbieranie danych dla polskiego rynku. Mimo poprawy, czas oczekiwania na płatności pozostaje długi. Nawet na rynkach, które odnotowały lepsze wyniki, uzgodnione terminy płatności wciąż wynoszą zwykle ponad 50 dni, a faktury regulowane są dodatkowo kilka dni po terminie.
Dane dla Polski pokazują, że problem wydłużonych płatności ma charakter długofalowy. Malcom Finance monitoruje moralność płatniczą odbiorców wobec przewoźników na polskim rynku od 2023 roku. W 2023 roku indeks zaczynał się od 57 dni terminu płatności i 11 dni opóźnienia. Wiosną i latem termin wydłużył się do 59–60 dni, a koniec roku przyniósł 56 dni terminu płatności oraz 16 dni opóźnienia. Jeszcze trudniejszy był 2024 rok. Średni termin płatności wzrósł w trzecim kwartale do 65 dni, a średnia roczna wyniosła 59,5 dnia. Jednocześnie opóźnienia utrzymywały się w okolicach 20 dni, a w czwartym kwartale 2024 roku osiągnęły 21 dni. Był to najgorszy wynik w całej dostępnej historii analizowanych danych. Dopiero 2025 rok przyniósł wyraźne uspokojenie. Średni roczny termin płatności spadł do 53 dni, a opóźnienie do 11,5 dnia. Na koniec 2025 roku Polska wyglądała więc znacznie lepiej niż rok wcześniej, choć na tle Czech i Słowacji nadal pozostawała rynkiem z najdłuższym opóźnieniem po terminie.
W europejskim zestawieniu Polska, Czechy i Słowacja znalazły się w czwartym kwartale 2025 roku wśród krajów z relatywnie krótszymi opóźnieniami względem uzgodnionych terminów płatności. Czechy zajęły 3. miejsce, a Słowacja 4. miejsce wśród 19 analizowanych rynków. Polska poprawiła swoją pozycję względem poprzedniego kwartału, ale nadal znalazła się niżej, na 12. miejscu.
- Długoterminowo monitorujemy średni termin płatności oraz średnią liczbę dni opóźnienia po terminie, czyli różnicę między uzgodnionym a rzeczywistym terminem zapłaty. Na podstawie zbioru 300 000 transakcji powstała baza ponad 90 000 odbiorców z całej UE, którą udostępniamy klientom oraz wykorzystujemy do weryfikacji wiarygodności ich partnerów handlowych. Dzięki temu mogą uniknąć sytuacji, w której kontrahent w ogóle nie zapłaci mówi Jaroslav Ton.
Z danych Malcom Finance wynika, że sytuacja w Europie nie jest jednolita. Na wielu rynkach indeks płatności pogorszył się względem poprzedniego kwartału. Szczególnie widoczne było to we Francji, gdzie średnie opóźnienie po terminie wzrosło o 13 dni, oraz na Litwie, gdzie pogorszenie wyniosło 7 dni. Poprawę odnotowano natomiast m.in. w Estonii, gdzie średnie opóźnienie skróciło się o 7 dni, w Szwajcarii, gdzie wynik poprawił się o 5 dni, oraz w Polsce, gdzie opóźnienie zmniejszyło się o 3 dni.
źródło: www.etransport.pl