Ukraińskie ciężarówki zalewają Europę

29.04.2026

Polscy przewoźnicy tracą kolejne segmenty rynku w przewozach samochodowych na Ukrainę. Zrzeszenia branżowe nawołują do powrotu do zezwoleń dwustronnych.

Ukraińscy przedsiębiorcy wypchnęli polskich z przewozów między UE i Ukrainą, kolejnym segmentem spisanym na straty są przewozy między krajami Strefy Wolnego Handlu (jak Norwegia i Szwajcaria) i Ukrainą. Do ich wykonania polski przewoźnik musi używać zezwoleń CEMT, gdy ukraiński może się bez nich obyć: oba państwa uprościły zasady wjazdu dla ukraińskich przewoźników. Polscy też mogą wjechać do Norwegii i Szwajcarii na uroszczonych zasadach, ale wioząc ładunek z tych krajów na Ukrainę, muszą już mieć zezwolenie CEMT. Przekonują się o tym boleśnie polscy przewoźnicy, gdy ukraińscy inspektorzy wystawiają im mandaty za brak odpowiednich zezwoleń. – Zezwolenia CEMT są drogie i korzystając z nich staję się zupełnie niekonkurencyjny wobec przedsiębiorstw ukraińskich, które i tak mają niższe koszty ode mnie. Praktycznie nie podlegają Pakietowi Mobilności, więc płacą mniej kierowcom, na Ukrainie jest także tańsze paliwo. Ukraińskie podmioty wchodzą coraz mocniej na rynek skandynawski. Do tej pory był dla nich niedostępny, wymaga opon zimowych, łańcuchów i sporej wiedzy o lokalnych sposobach jazdy – wskazuje proszący o anonimowość polski przewoźnik. 

Dalsza część artykułu na stronie www.logistyka.rp.pl