W przyszłym roku rząd podniesie koszty transportu drogowego

19.10.2026

Przewoź nicy już mogą trzymać się za kieszenie, rząd przewidział nowe podwyżki na przyszły rok. W górę pójdą wynagrodzenia i myto. Resort infrastruktury przewiduje rozszerzenie sieci dróg płatnych e-Toll o 880 km nowych autostrad, dróg ekspresowych i dróg krajowych. Projekt nowego rozporządzenia ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w IV kwartale br., a opłaty miałyby wejść w życie 16 marca 2027 roku. Po planowanym rozszerzeniu długość sieci objętej e-TOLL zwiększy się 5,87 tys. km dróg do 6,75 tys. km. 

Ostatnie rozszerzenie sieci dróg płatnych weszło w życie 1 lutego 2026 roku, a wpływy z systemu e‑TOLL w 2026 roku mają wynieść blisko 6,6 mld zł. 

Podwyżki myta i nowe zasady jego naliczania weszły także w innych krajach UE, więc koszty pustych przebiegów (czytaj dojazdu do ładunku) rosną. Biorąc pod uwagę, że blisko co piąty kilometr w UE jest pokonywany na pusto, wyższe ceny myta będą wymuszały podwyżkę cen frachtów, tym bardziej, że to nie koniec podwyżek. 

Wyższe wynagrodzenia kierowców

Projekt ustawy budżetowej na 2027 rok zakłada, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniesie 10 033 zł brutto, czyli o 613 zł względem roku 2026. – Dla pracodawców wartość ta oznacza przede wszystkim wzrost kosztów związanych ze składkami ZUS. W przypadku kierowców międzynarodowych wyniosą one 4 209 zł, będą zatem wyższe ok. 260 zł w porównaniu do tego roku – zaznacza główny ekspert ds. analiz i rozliczeń w Eurowag Łukasz Włoch. 

Dodaje, że w większości przypadków to koszt, który poniesie w całości pracodawca. – Wynika to z faktu, że w transporcie międzynarodowym pracodawca bardzo często umawia się z kierowcą na tzw. dniówkę, czyli kwotę wynagrodzenia netto za każdy dzień w trasie. Co istotne, nowa wysokość składek będzie dotyczyła również wynagrodzenia grudniowego wypłacanego w styczniu. Warto podkreślić, że jeśli firma ustali z kierowcą pensję brutto, to koszt podwyżki ZUS jest rozdzielany po połowie na pracodawcę i pracownika. Taka sytuacja jest jednak rzadkością w branży transportowej – przyznaje Włoch. 

dalsza część artykułu na stronie www.logistyka.rp.pl