02.02.2026
Od 29 stycznia 2026 roku w Polsce zaczęły obowiązywać nowe i znacznie ostrzejsze przepisy ruchu drogowego, które mają radykalnie zmienić sposób egzekwowania prawa na drogach. Zgodnie z nowymi regulacjami, kierowcy muszą liczyć się z dużo poważniejszymi konsekwencjami za poważne naruszenia – od surowszych mandatów, przez dłuższe zatrzymanie prawa jazdy, aż po odpowiedzialność karną w wyjątkowych przypadkach.
Resort sprawiedliwości nawiązał przy tym do wzorców stosowanych w niektórych krajach zachodnich, gdzie system karny stoi na dużo twardszych zasadach. Celem jest usunięcie z dróg osób, które notorycznie łamią przepisy oraz tych, którzy – pomimo wcześniejszych zakazów sądowych – nadal prowadzą pojazdy.
Dotychczasowa „taryfa ulgowa”, czyli względnie łagodne podejście do kierowców, którzy popełniali poważne wykroczenia, odchodzi do historii. Policja i sądy zyskają teraz pełne narzędzia, by nakładać sankcje bardziej zdecydowanie – między innymi przewidziano automatyczne wydłużenie zakazu prowadzenia pojazdów, jeśli ktoś po raz kolejny zostanie zatrzymany z aktywnym zakazem.
Skala problemu jest duża: w zeszłym roku ponad 200 tys. kierowców miało aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, z czego blisko 52 tysiące osób miało ich kilka jednocześnie – i to właśnie tych recydywistów nowe prawo chce szczególnie wyeliminować z ruchu.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów zmian jest wprowadzenie możliwości pozbawienia wolności dla kierowców, którzy dopuszczają się skrajnie niebezpiecznych wykroczeń lub przestępstw drogowych. Nowe przepisy rozszerzają katalog sytuacji, za które sąd może zastosować karę więzienia, między innymi za udział w nielegalnych wyścigach, brawurową jazdę czy zachowania narażające życie innych osób. Udział lub organizowanie ulicznych wyścigów zostało zakwalifikowane jako przestępstwo zagrożone karą od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Także kierowcy, którzy dopuszczą się rażącego naruszenia zasad ruchu drogowego — np. skrajnie niebezpiecznego przekroczenia prędkości — mogą odpowiadać przed sądem i trafić do więzienia zamiast dostać jedynie mandat i punkty karne.
Nowe przepisy przewidują także znaczne podwyżki mandatów za poważne wykroczenia drogowe. Dla kierowców rażąco przekraczających prędkość czy narażających bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, grzywny zaczynają się od 1 500 zł do 2 500 zł i więcej, zależnie od rodzaju przewinienia i okoliczności, ze szczególną surowością traktowane są recydywa i sytuacje stwarzające realne zagrożenie.
W praktyce oznacza to, że za poważniejsze wykroczenia — takie jak niezachowanie zasad bezpieczeństwa lub inne rażące naruszenia — kierowca może zostać ukarany mandatem w tych wysokich widełkach. Punkty karne przy takich przewinieniach również znacząco rosną, co może w krótkim czasie doprowadzić do utraty prawa jazdy.
Do tej pory za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym kierowca mógł stracić prawo jazdy na 3 miesiące oraz otrzymać mandat i punkty karne. Z nowelizacją ta zasada zostanie rozszerzona także na obszar niezabudowany, ale tylko na drogi jednojezdniowe dwukierunkowe — co oznacza, że surowsze konsekwencje nie obowiązują wciąż jeszcze na autostradach i drogach ekspresowych.
Na takich odcinkach przekroczenie o ponad 50 km/h skutkuje:
To fundamentalna zmiana w stosunku do wcześniejszych przepisów, w których takie zatrzymanie uprawnień dotyczyło tylko obszaru zabudowanego – teraz te same zasady stosuje się także na zwykłych drogach wiejskich czy powiatowych.
Oprócz surowszego karania za jazdę mimo sądowego zakazu, wprowadzono także zapisy dotyczące innych niebezpiecznych zachowań. Nowa ustawa rozszerza katalog przestępstw drogowych o takie zachowania jak nielegalne wyścigi, brawurowe manewry typu drifting czy jazda „na jednym kole”, które teraz są jasno karane. Za udział lub organizowanie takich wydarzeń grożą m.in. wysokie grzywny, a nawet odpowiedzialność karna.
Ponadto zrównano podejście do nielegalnych spotkań motoryzacyjnych z zasadami dotyczącymi zgromadzeń publicznych – organizatorzy oraz uczestnicy muszą liczyć się z prawem, jeśli zbierają się w większej liczbie pojazdów bez wcześniejszego zgłoszenia władzom.
Choć część kierowców może odbierać nowe przepisy jako „rewolucyjne” czy zbyt surowe, ich głównym celem jest poprawa bezpieczeństwa na polskich drogach. Jak podkreślają komentatorzy, wcześniej mniej restrykcyjne regulacje nie odstraszały skutecznie najbardziej nieodpowiedzialnych kierowców, co przyczyniało się do wielu dramatycznych sytuacji na trasach. Surowsze sankcje mają temu zaradzić i zniechęcać do ryzykownych i niezgodnych z prawem zachowań.
źródło: www.truckfocus.pl