Z rynku zniknie 150 tys. pracowników. A już jest słabo. "Brakuje kandydatów". Branża krwawi

08.06.2026

Pracowników na rynku nie ma, a nie wszyscy z obecnych kadr mają kompetencje do zajęcia nowych stanowisk. Branża logistyczna mierzy się z olbrzymimi problemami kadrowymi. Blisko 70 proc. firm z branży logistycznej w ciągu ostatnich 6 miesięcy miało problemy z rekrutacją nowych pracowników. Co więcej, szacuje się, że z sektora transportu, spedycji i logistyki w wyniku procesów demograficznych w ciągu dekady w Polsce ubędzie około 150 tysięcy pracowników. Mówimy więc o gigantycznej luce w jednym z najważniejszych sektorów gospodarki - wynika z raportu ManpowerGroup "Dokąd zmierzasz logistyko?".

Logistycy rozkładają ręce. Na rynku brakuje pracowników

Z raportu wynika, że największym "wyzwaniem" przy rekrutacji są: rosnące koszty zatrudnienia (60 proc.) oraz wysokie oczekiwania finansowe kandydatów (53 proc.). Istotnym problemem jest także niedopasowanie kompetencyjne (ok. 45 proc.), silna konkurencja o pracownika (43 proc.) oraz trudności w pozyskiwaniu osób gotowych do pracy zmianowej (43 proc.).

Co jeszcze bardziej niepokojące - co trzecia organizacja przyznaje, że na rynku po prostu brakuje dostępnych kandydatów (32 proc.).

Największe trudności dotyczyły zrekrutowania operatorów wózków lub maszyn. Takie problemy zadeklarowało aż 88 proc. firm. Niewiele mniej nie może zapełnić etatów na stanowiskach: kierowców (72 proc.) i spedytorów (51 proc.). Dalej firmy wspominają o trudnościach w obsadzaniu stanowisk dla pracowników niewykwalifikowanych (48 proc.), obsługi klienta (44 proc.) oraz działu IT (42 proc.).

Jak zapełnić tę lukę?

- Firmy odchodzą od strategii polegających wyłącznie na pozyskiwaniu talentów z rynku, stawiając na rozwój wewnętrzny oraz automatyzację i cyfryzację procesów - zauważa Marta Szymańska, ekspertka rynku pracy w Manpower.

Jak rozkłada się to procentowo? Organizacje najczęściej inwestują w rozwój obecnych pracowników. 44 proc. wskazało na szkolenia, a 39 proc. przygotowuje zatrudnionych do nowych ról. 28 proc. firm stawia też na cyfryzację i automatyzację procesów. 26 proc. stara się pozyskać pracowników spośród już zatrudnionych w branży 25 proc. podnosi wynagrodzenia, 24 proc. poszerza ofertę świadczeń pozapłacowych.

 - Inwestycje w nowoczesne technologie nie są już tylko odpowiedzią na presję kosztową, ale świadomym działaniem ograniczającym wpływ niedoborów kadrowych. Jednocześnie wyraźny wzrost znaczenia reskillingu oraz automatyzacji rok do roku pokazuje, że organizacje coraz częściej traktują zmianę kompetencji pracowników i transformację procesów jako równoległe, uzupełniające się strategie. Coraz większą rolę zaczyna także odgrywać dywersyfikacja źródeł kompetencji - mówi Marta Szymańska.

W porównaniu z 2025 rokiem największy wzrost dotyczy pozyskiwania kompetencji z rynku (z 8 proc. do 26 proc.), działań reskillingowych (z 32 proc. do 39 proc.) oraz wdrażania technologii wspierających efektywność operacyjną (z 14 proc. do 28 proc.). Aby załatać lukę na wewnętrznym rynku, coraz częściej firmy rekrutują również pracowników z zagranicy (wzrost z 9 proc. do 16 proc.).

Starych pracowników trudno nauczyć nowych rzeczy

Wykorzystanie istniejących kadr do nowych zadań wcale nie jest takie proste. Z badania przeprowadzonego w firmach jasno wynika, że 40 proc. organizacji wskazuje na niedobór umiejętności analitycznych wśród pracowników, a 36 proc. - na braki w kompetencjach miękkich. Równocześnie 35 proc. firm zwraca uwagę na niedostateczne umiejętności techniczne, a 31 proc. na cyfrowe. 

- Kompetencje cyfrowe i analityczne stają się fundamentem, a udział w programach reskillingowych przestaje być opcją, a staje się warunkiem utrzymania atrakcyjności na rynku pracy. Z perspektywy pracownika oznacza to konieczność ciągłego rozwoju i gotowości do zmiany ról. Coraz częściej obserwujemy przejście od wykonywania powtarzalnych zadań do nadzoru nad systemami, interpretacji danych i współpracy z technologią - tłumaczy Marta Szymańska.

W praktyce oznacza to, że pracownik techniczny musi dziś rozumieć zarówno automatyzację, jak i dane, a sama automatyzacja wymaga coraz bardziej zaawansowanych kompetencji ludzkich. - Firmy przechodzą z modelu opartego na intensywnym wykorzystaniu pracy fizycznej do podejścia opartego na kompetencjach i wspieranego technologiami. Największa zmiana nie dotyczy jednak samej technologii, lecz redefinicji roli człowieka w organizacji operacyjnej - dodaje. 

Na ratunek sztuczna inteligencja?

Z badania Gartnera wynika, że już 67 proc. menedżerów łańcucha dostaw deklaruje, że ich organizacje częściowo lub w pełni zautomatyzowały kluczowe procesy przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji.

- Logistyka generuje dziś ogromne ilości danych - od informacji o transporcie po dane z systemów magazynowych czy platform e-commerce. Algorytmy sztucznej inteligencji pozwalają analizować te dane w czasie rzeczywistym i szybciej identyfikować potencjalne zakłócenia w łańcuchach dostaw - zauważa Adam Pastuszka, Business Development Manager w Polcom.  

Najczęściej wykorzystywanym obszarem zastosowania sztucznej inteligencji w logistyce pozostaje planowanie popytu oraz optymalizacja procesów transportowych.  - Współczesne łańcuchy dostaw są niezwykle dynamiczne i zależne od wielu zmiennych - od danych pogodowych po sytuację geopolityczną czy zmiany w handlu międzynarodowym. Systemy oparte o AI potrafią analizować tysiące takich parametrów jednocześnie i na tej podstawie wspierać planowanie operacyjne - dodaje Adam Pastuszka.

Według raportu Global Market Insights globalny rynek sztucznej inteligencji w logistyce był wart około 20,1 mld USD w 2024 roku, a w kolejnych latach ma rosnąć średnio o 25,9 proc. r/r.

źródło: www.next.gazeta.pl