04.11.2026
Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że zaległości ma obecnie 23 738 przedsiębiorstw transportowych. To o 716 więcej niż w październiku 2025 roku. Wartość zadłużenia zwiększyła się w tym czasie o 26 mln zł, czyli około 2 proc. Jednocześnie liczba zadłużonych firm wzrosła o 3,1 proc. Średnie zadłużenie jednego przedsiębiorstwa wynosi 55,7 tys. zł i jest o około 600 zł niższe niż przed rokiem.
Przewoźnicy próbują rekompensować wyższe wydatki, podnosząc ceny usług. Nie zawsze jednak tempo wzrostu stawek nadąża za zmianami kosztów. Według danych Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) w drugim kwartale 2026 roku ceny jednorazowych zleceń transportowych w Europie wzrosły o około 11 proc. względem poprzedniego kwartału. Stawki w umowach długoterminowych zwiększyły się w tym samym czasie o około 6 proc., podczas gdy olej napędowy w Unii Europejskiej podrożał średnio o 12 proc.
Szczególnie trudne położenie mają firmy realizujące przewozy na podstawie długoterminowych kontraktów. Nie zawsze mogą one szybko zareagować na podwyżki cen paliwa. Część umów nie zawiera klauzul paliwowych, a renegocjowanie warunków współpracy wymaga czasu. Do tego momentu przewoźnik musi pokrywać różnicę między przychodami a rosnącymi wydatkami z własnych środków.
O ostrożności przedsiębiorców świadczą również dane dotyczące planów rozwojowych. Z badania Rzetelnej Firmy wynika, że 48 proc. ankietowanych firm transportowych nie planowało żadnych działań związanych z rozwojem działalności. Zamiast inwestować w kolejne pojazdy i zwiększać zatrudnienie, wielu przewoźników koncentruje się na ograniczaniu wydatków i utrzymaniu dotychczasowej skali działalności.
Zmniejsza się także liczba firm posiadających uprawnienia do wykonywania międzynarodowego transportu drogowego. Według Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego pod koniec lipca 2026 roku licencję posiadało 43 280 polskich przedsiębiorstw, o 644 mniej niż pod koniec 2025 roku.
Jednym z największych wyzwań pozostaje utrzymanie płynności finansowej. Z badania Keralla Research przeprowadzonego we wrześniu 2026 roku na zlecenie Bibby Financial Services wynika, że aż 92 proc. firm transportowych otrzymuje płatności od klientów po ustalonym terminie.
W ciągu roku wzrosła również wartość należności, na których uregulowanie czekają przewoźnicy. Mediana kwoty wynikającej z przeterminowanych faktur zwiększyła się z 75,5 tys. zł do 90 tys. zł.
Problem polega na tym, że koszty prowadzenia działalności trzeba pokrywać niezależnie od terminowości kontrahentów. Paliwo, wynagrodzenia kierowców, raty leasingowe i serwis pojazdów generują wydatki na długo przed otrzymaniem zapłaty za wykonany przewóz. W konsekwencji opóźnienia po stronie klientów mogą prowadzić do powstawania kolejnych zaległości u samych przewoźników.
– W transporcie wydatki pojawiają się znacznie wcześniej niż przychody. Przewoźnik musi zapłacić za paliwo, wynagrodzenia kierowców, leasing i utrzymanie pojazdów, zanim otrzyma pieniądze za wykonany przewóz. Jeśli klient spóźnia się z płatnością, firma musi pokryć te koszty z własnych środków – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Skalę problemu pokazują również przypadki pojedynczych przedsiębiorstw. Przewoźnik z Zielonej Góry ma 106 nieuregulowanych zobowiązań wobec 52 wierzycieli, których łączna wartość przekracza 900 tys. zł. Z kolei firma z powiatu kluczborskiego jest winna kontrahentom prawie 637 tys. zł, rozłożonych na 157 zobowiązań.
Pod względem łącznej wartości zaległości największe problemy mają przewoźnicy z trzech województw. Na Mazowszu zadłużonych jest 4608 firm, które mają do spłacenia łącznie 260,6 mln zł. Na drugim miejscu znajduje się województwo śląskie z zadłużeniem wynoszącym 190,1 mln zł, a na trzecim wielkopolskie – 180,5 mln zł. Łącznie na te trzy regiony przypada niemal połowa wszystkich zaległości branży.
Inaczej wygląda zestawienie średniego zadłużenia pojedynczego przedsiębiorstwa. Najwyższą wartość odnotowano na Śląsku – 67,3 tys. zł. Wysokie średnie zaległości występują również na Podlasiu (63,7 tys. zł) i w Wielkopolsce (63,4 tys. zł). Najniższe zadłużenie przypadające na jedną firmę odnotowano natomiast na Podkarpaciu – 38,6 tys. zł.
Najliczniejszą grupę zadłużonych przedsiębiorców stanowią osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. W rejestrze KRD figuruje 15 194 takich przewoźników, czyli niemal dwie trzecie wszystkich zadłużonych firm z branży. Ich łączne zaległości sięgają blisko 750 mln zł.
Największy dług w tej grupie, wynoszący prawie 7 mln zł, ma przewoźnik z powiatu otwockiego. Niewiele więcej, bo 7,6 mln zł, zalega spółka transportowa z Nowego Tomyśla. Jest to najwyższe pojedyncze zadłużenie odnotowane w całej branży.
Znaczną część zobowiązań przewoźnicy mają wobec sektora finansowo-ubezpieczeniowego, w tym wtórnych wierzycieli. Kwota tych zaległości wynosi 884,6 mln zł. Kolejne 241,2 mln zł to nieuregulowane płatności wobec firm z branży paliwowej, w tym dostawców paliw i operatorów kart flotowych. Łącznie te dwie grupy wierzycieli odpowiadają za około 85 proc. zadłużenia sektora transportowego.
Zadłużenie firm transportowych nie oznacza, że wyłącznie one mają problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań. Przewoźnicy sami oczekują na zapłatę za wykonane usługi. Według danych KRD ich należności wynoszą 170 mln zł, a dłużnikami jest 9292 przedsiębiorstw.
Największe zaległości wobec przewoźników mają firmy handlowe – 54,4 mln zł. Kolejne 46,6 mln zł przypada na przedsiębiorstwa z sektora transportu i magazynowania, 24,5 mln zł na firmy przemysłowe, a 17,4 mln zł na podmioty budowlane.
Oznacza to, że problemy z płynnością finansową nie ograniczają się do pojedynczych przedsiębiorstw. Opóźnienia w rozliczeniach mogą przenosić się między kolejnymi uczestnikami łańcucha dostaw, utrudniając regulowanie bieżących zobowiązań i zwiększając ryzyko powstawania następnych zaległości
źródło: www.truckfocus.pl