Zalew informacji o „stonogach”: 79,25 tony, przeciążony napęd i Holender w Niemczech

18.05.2026

Kilka godzin temu portal 40ton.net o 75-tonowym zestawie z kontenerami, w którym udało się przeciążyć aż pięć z ośmiu osi. Spodziewałem się wówczas, że podobnie poważny wynik przez dłuższy czas nie pojawi się w komunikatach, a więc sprawę można opisać jako szczególny, niechlubnie rekordowy przykład. A jednak, wystarczyło kolejne kilka godzin, by służby kontrolne zaprezentowały trzy kolejne „stonogi”, w tym także zestaw o jeszcze wyższej masie. Dlatego też wracam do tego tematu z poniższym skrótem trzech kontenerowych spraw.

Siedmioosiowa konfiguracja:

Sprawa z 75-tonowym zestawem na ośmiu osiach pochodziła z wczorajszego komunikatu WITD Radom. Tymczasem już dzisiaj WITD Radom zamieściło kolejny komunikat, również pochodzący z trasy S7. Mowa w nim co prawda o nieco lżejszym zestawie, ważącym 61,7 tony, ale za to też mającym lżejszą konfigurację. Rozpinana, pięcioosiowa naczepa została tutaj bowiem podpięta do najzwyklejszego dwuosiowego ciągnika o układzie 4×2. Coś takiego pozwala poddać w wątpliwość, czy ciągnik był w ogóle technicznie dopuszczony do pracy w tak ciężkich zestawach. Poza tym znowu skutkowało to problemem z naciskiem osiowym, jako że na osi napędowej stwierdzono tutaj 13,3 tony, a więc o 1,8 tony za dużo. Dlatego też kara może być tutaj równie dotkliwa, co we wspomnianym zestawie 75-tonowym: 18 tys. złotych za przeciążenie osi (w oparciu o Prawo o ruchu drogowym) oraz 10 tys. złotych za przekroczenie DMC zestawu (w oparciu o Ustawę o transporcie drogowym).

Osiem osi oraz 79 ton:

Również dzisiaj swój komunikat na temat „stonogi” opublikowało WITD Olsztyn, ponownie w następstwie kontroli na trasie S7. Tutaj wystąpiła konfiguracja na ośmiu osiach, a łączny wynik ważenia „zdetronizował” sprawę wspomnianą na wstępie. Cały zestaw okazał się bowiem ważyć 79 250 kilogramów, co niewątpliwie jest wartością o rekordowym charakterze. Ponownie doszło też do przeciążenia osi, a najgorzej wypadło to pod przednim kontenerem, na podwójnym wózku ciągnika. Pomiary wykazały tam 19,75 tony, podczas gdy maksymalny parametr dla takiego wózka to 16 ton. Sprawa ponownie może się więc skończyć karą na 28 tys. złotych, a przy okazji pojawia się tu też dodatkowo symboliczny element. Otóż ta „stonoga” była tak ciężka, gdyż przewoziła dosłownie… ciężary. Konkretnie było to wyposażenie gimnastyczne, w jednym z kontenerów składające się z drabinek, a w drugim z obciążeń wykorzystywanych w ćwiczeniach.

Holenderski zestaw w Niemczech:

Teraz przechodzimy do trzeciej sprawy, również z dzisiejszego komunikatu, ale tym razem już z zagranicy. Są to doniesienia od policji z Niemiec, która zatrzymała ośmioosiowy zestaw z ojczyzny „stonóg”, czyli z Holandii. Pojazd ten wykonywał trasę z portu w Antwerpii, przewoził dwa kontenery z ładunkami wina i miał dotrzeć pod miasto Trier na zachodzie Niemiec, tuż przy granicy z Luksemburgiem. Do celu zostało mu już tylko około 80 kilometrów, gdy został ściągnięty z niemieckiej autostrady A60 przez patrol policji. Zestaw skierowano wówczas na wagę, a ta wskazała… przekroczenie skali, wynoszącej w tym urządzeniu 60 ton. Pomiar udał się dopiero po konwojowaniu pojazdu na inną wagę, która wskazała niecałe 68 ton masy całkowitej. Ponadto podczas kontroli zauważono, że holenderski przewoźnik wciąż nie wymienił w swojej Scanii tachografu, korzystając z cyfrowego urządzenia starej generacji. Stwierdzono też, że dokładnie ten sam przewoźnik był już karany za skrajne przeciążenia zestawów, wjeżdżając kiedyś do Niemiec zestawem 71-tonowym. Dlatego też kierowca oraz firma mają się tutaj spodziewać podwyższonych kar, wstępnie określonych na „kilka tysięcy euro”.

A na koniec pewna dygresja. Jak widać po powyższych przykładach, wieloosiowe zestawy z kontenerami jeździły, jeżdżą i zapewne będą jeździć na szeroką skalę, czy to w Polsce, czy też poza granicami naszego kraju. Ewidentnie korzyści ekonomiczne z ich eksploatacji są na tyle duże, że firmy wolą ponosić dalsze ryzyko niż zrezygnować z używania rozpinanych, pięcioosiowych naczep. Rodzi się więc pytanie, czy to naprawdę nie jest najwyższa pora, by zalegalizować te pojazdy w takich krajach, jak Polska lub Niemcy, tworząc dla nich jakieś sensowne reguły. Mogłoby się bowiem okazać, że pozwolenie na stosowanie rozpinanych naczep i dopuszczenie na przykład 55-tonowego DMC na ośmiu osiach – podkreślam, osiach hamowanych i pneumatycznie zawieszonych – skuteczniej ukróciłoby patologie niż kolejne kontrole. W końcu stworzyłoby to sytuację, w której „stonogą” dałoby się pojechać legalnie, pod warunkiem zachowania pewnego umiaru.

źródło: www.etransport.pl