07.07.2026
Po osunięciu się ziemi na szwedzkiej trasie E6, cała grupa przewoźników spotkała się z wielomiesięczną utratą sprzętu. W najgorszej sytuacji znalazła się polska firma transportowa, której zupełnie nowa chłodnia, załadowana łososiem, czekała na otwarcie i zdezynfekowanie przez 9 miesięcy (artykuł pod tym linkiem). Kto natomiast poniesie za to zdarzenie finansową odpowiedzialność? W Sądzie Rejonowym w Uddevalli na południu Szwecji rozpoczął się proces, który dotyczy właśnie tej specyficznej sprawy.
Prokuratura postawiła zarzuty dwóm osobom prowadzącym prace budowlane pod miejscowością Stenungsund, nieopodal trasy E6. Przy okazji tego projektu przedsiębiorcy zorganizowali składowisko ziemi, które znacznie przekroczyło dopuszczalne parametry. Objętość składowanej ziemi była o 19 tys. m3 większa niż na zezwoleniu, a nacisk na teren aż czterokrotnie przekroczył normę. To właśnie te okoliczności miały wywołać osuwisko na kilkunastu hektarach, obejmujące także trasę E6 oraz położony przy niej parking dla ciężarówek.
Zarzuty mają dotyczyć złamania warunków z zezwolenia, zlekceważenia środków ostrożności i spowodowania w ten sposób zagrożenia dla życia i mienia innych osób. Prokuratura dodatkowo podkreśliła, że czyny miały charakter poważny i wywarły ogromny wpływ na społeczeństwo. Choć więc w zdarzeniu żadna osoba nie została poważnie ranna, prokuratorskie oczekiwania – jak na szwedzkie realia – nie należą do niskich. Żąda się tutaj kar finansowych w wysokości 7,9 miliona koron (3,1 miliona złotych), a także całkowitego zakazu prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej dla jednego z oskarżonych.
źródło: www.40ton.net