Zestaw miał czyste papiery z kontroli. Z naczepy w Essex wyszły cztery osoby

10.08.2026

Do zdarzenia doszło 3 sierpnia w pobliżu Maldon w hrabstwie Essex. Na nagraniu, które szybko obiegło media społecznościowe, widać cztery osoby wydostające się przez otwór w dachu naczepy. Essex Police potwierdziła interwencję przy A414.

Firma Algarve Removals, właściciel pojazdu, twierdzi, że do naczepy dostano się najprawdopodobniej podczas nocnego postoju w rejonie Rouen, w dachu wycięto otwór, tylne drzwi i boczne zabezpieczenia zostały nietknięte. Po opuszczeniu postoju zestaw miał już nie zatrzymywać się aż do Wielkiej Brytanii, w Coquelles przeszedł kontrolę francuskich i brytyjskich służb, z psami i urządzeniami detekcyjnymi i nieprawidłowości nie stwierdzono. Dokładnego przebiegu tej kontroli służby publicznie nie potwierdziły, więc informacje o metodach pochodzą od przewoźnika. Pewne jest jedno: zestaw przejechał Eurotunelem, a osoby ujawniły się dopiero w Essex.

Policja zatrzymała 62-letniego kierowcę pod zarzutem ułatwienia nielegalnego wjazdu do Wielkiej Brytanii, to standardowa procedura, mająca ustalić, co wiedział i kiedy pojazd był sprawdzany. Ostatecznie zwolniono go bez dalszych czynności. To istotne, bo brytyjski system rozdziela odpowiedzialność karną od kar administracyjnych za niewłaściwe zabezpieczenie pojazdu.

Wycinanie dachu naczepy nie jest też niczym nowym - opisywały to już oficjalne brytyjskie raporty z kontroli w Calais, Coquelles i Dunkierce. Same dokumenty przyznają, że żadna metoda detekcji nie daje stuprocentowej pewności, a wytyczne nie każą kierowcy wchodzić na dach, ma on sprawdzać go od wewnątrz lub lusterkiem na wysięgniku.

Skala tego zjawiska jest dziś dużo mniejsza niż dekadę temu: w 2024 roku w Calais, Coquelles i Dunkierce odnotowano ok. 5 tys. prób przedostania się do Wielkiej Brytanii w ukryciu w pojazdach, w 2016 roku – ponad 56 tys. Mimo to, brytyjski inspektor graniczny nadal ocenia to zagrożenie jako wysokie i stałe.

O tym, że problem nie zniknął, portalm etransport.pl pisał już 2 lipca w tekście „Calais znów budzi niepokój na trasach do UK". Po publikacji zaczęły napływać do nas zgłoszenia od czytelników. Jeden z kierowców opisał osoby kręcące się w rejonie dojazdu do Dunkierki, inny przewoźnik napisał, że znalazł osobę w naczepie mimo wcześniejszej kontroli zestawu. Sprawa z Essex nie dowodzi, że kontrole w Calais i Coquelles nie działają. Pokazuje coś innego: zestaw może przejść kontrolę i dostać zielone światło, a mimo to po drugiej stronie kanału kierowca trafia w sam środek policyjnego postępowania. Dlatego to, co wydarzyło się później – zwolnienie bez dalszych czynności – jest tu równie ważne jak samo zatrzymanie.

Źródło: www.etransport.pl