Zmiany celne 2026: nowe przepisy ograniczą margines błędu na granicach

29.01.2026

Rok 2026 przyniesie kumulację zmian w przepisach celnych UE i Wielkiej Brytanii, które znacząco ograniczą margines błędu na granicach. Rozszerzenie ICS2, nowe obowiązki HMRC i zaostrzenie zasad we Francji sprawią, że każdy błąd w dokumentach może oznaczać opóźnienie lub dodatkowe koszty.

Najbardziej odczuwalną zmianą dla transportu drogowego będzie pełne wdrożenie trzeciej fazy unijnego systemu Import Control System 2 (ICS2). System rozszerza obowiązek wcześniejszego przekazywania szczegółowych danych o ładunku i środkach transportu przed wjazdem do Unii Europejskiej. W praktyce każda nieścisłość w informacjach, od opisu towaru po dane nadawcy czy odbiorcy, może skutkować zatrzymaniem pojazdu, dodatkowymi kontrolami lub cofnięciem przesyłki na granicy. Niezależnie od tego, na którym etapie łańcucha dostaw powstał błąd, to właśnie przewoźnik i kierowca mierzą się z jego konsekwencjami w terenie.

Równolegle wchodzą w życie zmiany we Francji dotyczące Regime 42, czyli procedury umożliwiającej import z odroczonym rozliczeniem VAT. Likwidacja uproszczonej reprezentacji fiskalnej dla firm spoza UE oznacza konieczność pełnej rejestracji VAT i zwiększone obowiązki podatkowe jeszcze przed rozpoczęciem transportu. Dla wielu tras z Wielkiej Brytanii przez Francję może to przełożyć się na wydłużenie procesów odprawowych oraz wzrost kosztów obsługi administracyjnej.

Po stronie brytyjskiej plan transformacji HMRC na lata 2025–2026 zakłada dalszą automatyzację zgłoszeń celnych oraz większą transparentność danych. Od marca 2026 roku przedsiębiorstwa uzyskają dostęp do pełnych informacji ze swoich zgłoszeń, tych samych, którymi dysponują służby celne. Jednocześnie firmy będą zobowiązane do bieżącego monitorowania poprawności dokumentacji i wychwytywania błędów we własnym zakresie, co znacząco zmniejszy przestrzeń na korekty po fakcie i zwiększy ryzyko sankcji.

W dłuższej perspektywie Unia Europejska przygotowuje kompleksową reformę celną opartą na centralnym unijnym centrum danych celnych (EU Customs Data Hub) oraz nowym organie nadzorczym. Docelowo dane mają być przekazywane jednokrotnie do wspólnego systemu, a analiza ryzyka prowadzona po stronie administracji. Choć zapowiadane są uproszczenia i szybsze odprawy dla tzw. zaufanych operatorów, dla mniejszych firm transportowych może to oznaczać wyższy próg wejścia w systemy zgodności i raportowania.

Eksperci branżowi zwracają uwagę, że wiele firm nadal opiera obsługę dokumentacji na ręcznych procesach i rozproszonych systemach. Jak podkreśla Sarah-Louise Murray z firmy Derry Bros, odkładanie przygotowań na ostatnią chwilę zwiększa ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw, kar finansowych oraz utraty kontraktów wraz z wejściem w życie nowych regulacji.

Jednocześnie sama automatyzacja nie rozwiąże wszystkich problemów. Kluczowym wyzwaniem pozostaje jakość danych przekazywanych pomiędzy załadowcą, spedytorem i przewoźnikiem. Nawet najbardziej zaawansowane systemy nie uchronią przed konsekwencjami błędnych lub niekompletnych informacji w dokumentach źródłowych.

Zmiany zaplanowane na 2026 rok jasno pokazują, że margines błędu w międzynarodowym transporcie towarów będzie się dalej kurczył. Każde wstrzymanie pojazdu oznacza nie tylko konieczność korekty dokumentów, ale realne straty czasu, dodatkowe koszty operacyjne oraz ryzyko niewykonania kolejnych zleceń. Najbardziej narażone będą małe i średnie firmy transportowe, które nie dysponują własnym zapleczem administracyjnym i w dużej mierze polegają na dokumentach dostarczanych przez zleceniodawców.

Firmy, które potraktują nadchodzące reformy wyłącznie jako kolejne administracyjne utrudnienie, mogą bardzo szybko odczuć ich skutki na granicach w postaci opóźnień, sankcji finansowych i utraty płynności operacyjnej.

źródło: www.etransport.pl