14.10.2026
Holenderska policja prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży paliwa o rekordowo dużej wartości. Szacuje się, że złodzieje nielegalnie zatankowali nawet 22 tys. litrów oleju napędowego, wykorzystując do tego ciągnik siodłowy i specjalnie przygotowaną naczepę kurtynową.
Do kradzieży doszło w nocy z 9 na 10 sierpnia 2026 roku, ale dopiero teraz policja opublikowała nagranie z tego zdarzenia i wydała apel do świadków z prośbą o udzielenie jakichkolwiek pomocnych informacji. Sprawcy przestępstwa pozostają bowiem niewykryci, a skala wywołanych przez nich strat okazała się opiewać na około 20-30 tys. euro. Sądząc też po policyjnym komentarzu do nagrania, służby nie do końca wiedzą, jak kradzież wyglądała od strony technicznej.
Wszystko zaczęło się 9 sierpnia około godziny 16:15, gdy na bezzałogowej stacji w holenderskiej miejscowości Ruurlo pojawiło się osobowe Volvo S60. Kierujący nim mężczyzna podjechał pod dystrybutor, kilkukrotnie zdejmował z niego wąż i wykonywał nie do końca zrozumiałe czynności, po czym ostatecznie nie zatankował ani litra. Mężczyzna miał przy tym na sobie kaptur i maskę przysłaniającą twarz, a holenderskie tablice rejestracyjne umieszczone na samochodzie okazały się skradzione. Ewidentnie dołożono więc starań, by uniemożliwić jakąkolwiek identyfikację.
Sześć godzin później, około godziny 22:00, pod tym samym dystrybutorem pojawiło się Iveco Stralis z kurtynową naczepą. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn, którzy otworzyli coś na dystrybutorze, odpięli wybrane klamry na prawej kurtynie, a następnie wsadzili pod kurtynę dwa pistolety paliwowe jednocześnie. Tankowali tak przez dłuższy czas, po czym obrócili zestaw i wykonali tę samą czynność przy lewej kurtynie. Co więcej, o godzinie 1:00 w nocy pojawili się na stacji ponownie i raz jeszcze wykonali takie tankowania. W ten sposób, według szacunków dokonanych przez zarządcę stacji, pobrali łącznie 22 tys. litrów paliwa, a więc ilość niemal odpowiadającą kompletnej cysternie. To też pozwala się spodziewać, że naczepa ciągnięta przez Iveco była wypełniona zbiornikami i dysponowała jakąś specjalną instalacją do ich tankowania.
Choć kierujący Stralisem nie zakryli całych twarzy, a kierowca nie założył nawet kaptura, ich tożsamości nie udało się ustalić. Co więcej, holenderskie tablice rejestracyjne umieszczone na Iveco również okazały się skradzione, polska tablica umieszczona na naczepie, wskazująca na powiat Nowy Sącz, prawdopodobnie była podrobiona, a ponadto cały zestaw nie miał żadnych znaków szczególnych, które pozwoliłyby go odnaleźć. Dlatego też holenderska policja wydała dzisiaj wspomniany apel o pomoc ze strony świadków.
Jak to natomiast możliwe, że przestępcy pobrali tak dużą ilość paliwa z bezzałogowej stacji, a przy tym nie uiścili żadnej opłaty? Policja też szuka odpowiedzi na to pytanie, ale pewien trop można tutaj wstępnie wskazać. Są nim doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, z wiosny bieżącego roku, gdy na tamtejszych stacjach stwierdzono prawdziwą plagę kradzieży polegających na technicznym odblokowaniu dystrybutora, dokonanym bez płatności. W Ameryce wykorzystywano do tego bardzo silne magnesy, więc niewykluczone, że w Holandii wydarzyło się coś podobnego. Szerzej opisywałem to zagadnienie w następującym, kwietniowym artykule: Kradzieże paliwa z użyciem magnesów – cała szajka w ciężarówkach po tuningu